Aktualności

Jak pomóc podlotom wiosną i latem
Wiosną i wczesnym latem z gniazd wychodziły podloty, czyli młode ptaki, które były zbyt duże, by siedzieć w gnieździe, ale zbyt małe, by być samodzielne. Szczególnie łatwo było zauważyć młode krukowate, takie jak wrony, kawki, sroki czy sójki. Były głośne, nieporadne i często siedziały na ziemi lub nisko na gałęziach.
Nie każdy podlot potrzebował pomocy. Nie wymagały jej ptaki, które miały pióra, poruszały się, głośno nawoływały rodziców, były aktywne i reagowały na otoczenie, siedziały w bezpiecznym miejscu, a w pobliżu kręciły się dorosłe ptaki.
Pomocy potrzebowały podloty ranne, osowiałe, mające kontakt z kotem, leżące w niebezpiecznym miejscu, całkiem nagie lub bardzo słabe, a także te, których rodzice nie pojawiali się przez dłuższy czas.
Doraźna pomoc polegała na przeniesieniu ptaka w spokojne, bezpieczne miejsce, odsunięciu psów i kotów, niepodawaniu jedzenia ani wody oraz kontakcie z ośrodkiem rehabilitacji dzikich zwierząt, jeśli sytuacja tego wymagała.
Ptaki miały słabo rozwinięty węch, więc dotknięcie podlota nie sprawiało, że rodzice go porzucali. Czasem najlepszą pomocą była obserwacja i danie rodzicom przestrzeni.
Przykładem była sytuacja z podlotem sroki, który potrzebował jedynie przeniesienia na bezpieczną gałąź, po czym rodzice troskliwie się nim zajęli.




