+48 22 825 75 35
Skontaktuj się z nami →

Najedź na województwo, aby zobaczyć oddziały

AdopcjaPomoc finansowaWolontariatWspółpracaProjekty
Adopcja

Przejrzyj profile naszych podopiecznych czekających na nowy dom. Każda adopcja to uratowane życie i miejsce dla kolejnego zwierzaka.

Dowiedz się więcej

Adopcja zwierząt

Znajdź swojego nowego towarzysza. Każde zwierzę zasługuje na kochający dom.

Znaleziono 853 zwierzęta

Parys
Do adopcji
Średni

Parys

mieszaniec · Samiec

2 lata25 kg Zabrze

(Niestety na chwilę obecną trwa praca behawioralna) ! Cześć, nazywam się Parys. Jestem średniej wielkości, młodziutkim psem. Moja historia ze schroniskiem zaczęła się 31 stycznia 2022 roku, kiedy to biegałem sobie po polanie w okolicach Al. Korfantego blisko ul. Niedziałkowskiego. W pewnym momencie pojawił się drugi piesek z którym na początku nawiązałem chwilową więź. Aż do momentu sporu o patyk. Właściciel zabrał swojego pieska, a ja zostałem z patykiem sam. Po mnie nikt nie przyszedł, po dłużej chwili ten sam pan, ale już bez pieska przyszedł wraz z panią. W ręku miała smycz, nie za bardzo chciałem kończyć swoją zabawę przecież tak fajnie się bawiliśmy. Ostatecznie namówiła mnie, wzięła mnie do samochodu no i teraz mieszkam tu. Na początku byłem przerażony, ale szybko nawiązałem kontakt z personelem schroniska. Dzięki temu każdy kolejny dzień był zdecydowanie łatwiejszy do przeżycia. Uwielbiam się bawić, w swoim boksie otrzymałem pakiet zabawek, które nigdy mi się nie nudzą. Co chwilę inna, opiekun wziął piłeczkę? A niech to, właśnie chciałem się nią pobawić. - Daje mi ją. Wziął inną zabawkę, no masz, teraz tę właśnie chciałem. I tak w kółko :) Pysio mi się nie zamyka podczas zabawy. Tak samo jak bawić, uwielbiam się przytulać. Śmiem zauważyć, że mając do wyboru pysznego smakołyka, a opiekuna pragnącego mnie przytulić, rezygnuję ze smakołyka biegnąc w stronę opiekuna. Takim jestem łasuchem na pieszczoty :) Wiele przede mną, mam nadzieję, że wiele dobrego. Potrzebuję rodziny na stałe, kochającej, cierpliwej, konsekwentnej, ale przede wszystkim rodziny! Zresztą sobie z pewnością poradzimy :) Posiadam aktualne szczepienie, odrobaczenie. Zostałem zaczipowany, a także jestem już po zabiegu kastracji. Ma zaburzenia behawioralne, otrzymuje Hydroksyzynę i Kalmvet. Miesięczny koszt: 80 zł Numer w schronisku: 12157

Blondie
Do adopcji
Średni

Blondie

mieszaniec · Samica

5 lat25 kg Zabrze

Cześć! Jestem Blondie – średniej wielkości, kilkuletnią suczką pełną energii i radości życia. Do schroniska trafiłam 23 lipca 2021 roku, kiedy to urządzając sobie spacer po Al. Monte Cassino, zapomniałam, że nie wolno biegać po jezdni. Tak, wiem – to było trochę nieodpowiedzialne, ale kto z nas nie zrobił kiedyś czegoś szalonego? ???? Jestem żywiołowa i bardzo łagodna. Uwielbiam towarzystwo ludzi – wystarczy, że ktoś przechodzi obok mojego boksu, a już wpatruję się w niego jak w obrazek. Może to właśnie Ty? Latem uwielbiam wodne zabawy – wrzucanie piłeczek do basenu i wydobywanie ich łapką to moja specjalność! Wiosną i jesienią chętnie ganiałabym za piłką bez końca – mam nawet swój trik: kiedy opiekun odchodzi, delikatnie puszczam piłeczkę, żeby go przekonać, że zabawa jeszcze się nie skończyła. Sprytne, prawda? Jestem dobrze wychowana – potrafię zachować czystość w pomieszczeniu, a na spacerach ładnie chodzę na luźnej smyczy. Nie przepadam za to za innymi psami, więc w domu chciałabym być jedynaczką – cała uwaga i miłość tylko dla mnie! Mam komplet szczepień, zostałam odrobaczona, zaczipowana i wysterylizowana. Jestem w pełni gotowa na nowe przygody u boku swojego człowieka. Może to właśnie Ty? Przyjdź do schroniska i daj mi szansę – obiecuję, że razem będziemy tworzyć wspaniałą drużynę! Numer w schronisku: 12003

Bano
Do adopcji
Średni

Bano

w typie Amerykański Staffordshire terrier · Samica

8 lat18 kg Zabrze

Witam, mam na imię Bano. Jestem średniej wielkości psem w typie rasy Amerykański Staffordshire terrier. Urodziłem się w okolicach 2015 roku. 2 maja 2021 roku do schroniska dotarło zgłoszenie od Straży Miejskiej o pogryzionym mężczyźnie przez własnego psa. Niestety to prawda, po pogryzieniu przyjaciel mojego właściciela wyrzucił mnie za drzwi mieszkania, biegałem po całej klatce schodowej, rozemocjonowany, niebezpieczny i przerażony. W mojej głowie miałem tylko plan ucieczki. To był okropny dzień, dopiero po kilku dniach od przewiezienia mnie do schroniska były widoczne zmiany. Moje zachowanie zmieniło się diametralnie, moje ciało zesztywniałe - w końcu mogło odpocząć. Każdy patrzy przez pryzmat tego człowieka, który został przeze mnie zaatakowany. Ale warto spojrzeć moimi oczami, co musiało doprowadzić do takiego stanu. Nie chcę by ludzie myśleli, że jestem agresywny, niebezpieczny. Chcę by wiedzieli, że na co dzień taki nie jestem. Wtedy czułem, że muszę walczyć o przetrwanie. A tę strategię psy obierają w chwili gdy czują zagrożenie życia. To działanie w samoobronie. To jaki jestem dzisiaj to zasługa wielu ludzi, tych doświadczonych, którzy ze mną pracują oraz tych mniej doświadczonych, którzy po prostu nie wykonują czynności prowokujących. Według rozeznania, które udało się przeprowadzić inspektorom oraz pracownikom schroniska po moim zabezpieczeniu, okazało się, że kiedyś mieszkałem z rodziną z dziećmi. I to nie przez agresywne zachowanie zmieniłem właścicieli. I tak trafiłem na nieodpowiedniego człowieka! Teraz mogę powiedzieć, że mam ochotę na kontakt z człowiekiem z którym pracuję, chętnie wykonuję wszystkie czynności. Bo czuję komfort. Uwielbiam chodzić na spacery, na samo słowo "spacer" podnoszą mi się brwi z wrażenia :-). Niemniej jednak jestem na nich bardzo czujny, kontroluję każdy ruch obiektów. Każdy szelest, z odległości dostrzegam podążającego człowieka na którym się w szczególności koncentruję. Doskonale poruszam się na luźnej smyczy. Świetnie działają na mnie różnego rodzaju zajęcia węchowe. Sprawia mi to ogromną radość. W zakresie doboru towarzystwa innych psów no niestety, niesie to za sobą zbyt duże ryzyko pogryzienia. Zwłaszcza, iż przy samym mijaniu się z innymi psami bardzo się gorączkuję. Według tego co mówi moja opiekunka jest jeszcze wiele pracy przede mną, dlatego na wszystko musi przyjść odpowiedni czas. Na chwilę obecną nie można mnie adoptować. Praca behawioralna trwa. Numer w schronisku: 11929

Pirat
Do adopcji
Średni

Pirat

mieszaniec · Samiec

1 rok25 kg Zabrze

5 listopada 2021 roku zostałem zwrócony z powrotem zgodnie z porozumieniem personelu schroniska. Mimo największej miłości, która pojawiła się w czasie adopcji między mną a moim właścicielem, nie dało się poradzić z moim przebodźcowaniem. Niestety doszło do wielu niedociągnięć ze strony właściciela. A ja ewidentnie reagowałem na sytuacje, które co chwilę się zmieniały. Nie było przez ten okres monotonii, która wpłynęłaby na mnie uspakajająco. Mój właściciel zabierał mnie ze sobą do pracy, ponieważ zdawał sobie sprawę z ilości godzin spędzanych w firmie. Dlatego nie chciał zostawiać mnie w domu. Doszło do wielu zdarzeń w których ucierpiał przeze mnie pracownik firmy, klient. A nawet goście w domu. Bardzo źle reaguję na zmiany, wynika to z mojej niestabilnej przeszłości, braku pewności siebie, lęku. Braku odpowiedniego wprowadzenia, konsekwencji w działaniu i pracy nad zaburzonymi zachowaniami. Z pewnością dla bezpieczeństwa nie powinienem mieszkać z dziećmi. 10.11.2021 Jadę do nowego domku w Gliwicach :-) 14.02.2021 Cześć! Nazywam się Pirat! Jestem jeszcze małym, młodziutkim niespełna rocznym psem. Do schroniska zostałem przywieziony z interwencji z okolic Ks. Tomeczka, po której rzekomo krążyłem bez nadzoru. Następnego dnia do schroniska dotarła informacja o tym, że własna właścicielka wyrzucała mnie na te mrozy, bo chciała się mnie pozbyć. I sama zresztą zgłosiła moją tułaczkę. Przykre prawda! Jestem jeszcze psim dzieckiem, jak ja miałem sobie radzić?! Potrzebuję kogoś kto mnie wychowa, a nie pozostawi na pastwę losu. Prawda jestem żywiołowy, jestem ruchliwy i czasem przy zabawie niechcący podrapię albo przejadę ząbkami.. Ale! Mam do tego jeszcze prawo. Z pewnością przy minimalnej aktywności fizycznej taka bomba energetyczna jak ja, może się frustrować, niszczyć, dokuczać. Bo moje zapotrzebowanie nie zostało spełnione. Nikt też nie pracował bym ładnie chodził na smyczy, powoli dojrzewam - sam sobie z tym nie radzę, a tu jeszcze bez opiekuna, który mi powie co wolno, a czego nie. Posiadam aktualne szczepienie, odrobaczenie. Zostałem również zaczipowany, jestem już po zabiegu kastracji. Numer w schronisku: 11844

Czarek
Do adopcji
Średni

Czarek

mieszaniec · Samiec

10 lat18 kg Zabrze

Niestety Pani nie poradziła sobie z jego charakterem :-( 11.06.2021 Zamieszkałem w Bytomiu :-) 07.12.2020 Witam, mam na imię Czarek. Państwu przedstawiam się po raz pierwszy, ale personel schroniska dobrze mnie już zna. Często biegałem bez nadzoru właścicieli. Mimo wszystko mnie za każdym razem mnie odbierali. Aż do teraz! 3 listopada 2020 roku zostałem przywieziony z interwencji z okolic ul. Obrońców Westerplatte. Pracownicy schroniska wraz ze Strażą Miejską podjęli próbę kontaktu z właścicielami, ale niestety w wyniku rozmowy okazało się, że nie wrócę do domu. Właściciel twierdzi, że musi obecnie zająć się żoną, a nie psem. Tak więc, ja średniej wielkości Czarek, urodzony w kwietniu 2013 roku, poszukuję domu. Choć moja postawa ciała przez otulający od środka strach budzi obawy, nie to jest moim zamiarem. Nie chcę Cię do siebie zniechęcić. Sam się boję, zrozum... Chcę odpędzić wszystkich tych, którzy mają zamiar mnie skrzywdzić. Sam widzisz, nawet mój właściciel jak do tej sprawy podszedł. Jak do czegoś niepotrzebnego.. Aż łzy same cisną się do oczu, ale tu muszę udawać twardziela, bo inni będą się ze mnie śmiać. I choć mam 7 lat, chcę powiedzieć, że również marzę. Tak jak Ty marzysz o nowym samochodzie, o awansie w pracy albo o wyjeździe za granicę. Ja również marzę, ale o posiadaniu rodziny. Potrafię ładnie chodzić na smyczy, obecnie nie miałem przyjemności przebywać z żadnym innym psem. Pewnie wszystko przede mną. Moją zaletą jest to, że strasznie uwielbiam się przytulać. Mógłbym się tak przytulać dzień i noc. Całkiem sprawnie reaguję na komendę: "siad", nieco nieśmiało reaguję na komendę: "łapa". Posiadam aktualne szczepienie, odrobaczenie. Zostałem również zaczipowany. Jestem już po zabiegu kastracji. Numer w schronisku: 8626

Laika
Do adopcji
Mały

Laika

Europejski · Samica

3 lata4 kg Zabrze

Młoda kotka przywieziona do nas 15 maja 2020 roku wraz z czwórką swoich maleńkich dzieci. Po odchowaniu kociątek miała wrócić na wolność, ale pomimo jej ogromnego strachu przed ludźmi zauważyliśmy, że niechętnie wychodzi na dwór, bezpieczniej czuje się w środku kociarni. Była też bardzo chuda i w kiepskiej kondycji. Postanowiliśmy, że zostanie z nami. A może stanie się cud i ktoś ją pokocha taką jaką jest? Bez problemu zgadza się z innymi kotami, unika wszelkich kłopotów. Nie wiemy czy kiedykolwiek się oswoi, chociaż coraz częściej bez problemu przebywa w towarzystwie znajomych jej ludzi. Korzysta z kuwety. Została zaszczepiona, odrobaczona, zaczipowana i wysterylizowana. Numer w schronisku: k-4021

Rubi
Do adopcji
Mały

Rubi

mieszaniec z cechami jamnika · Samiec

10 lat10 kg Zabrze

I znowu jestem w schronisku :-((( 2.11.2024 Jednak man nowy dom w Bytomiu :-)) 11.08.2024 Niestety trafiłem znowu do schroniska, mój opiekun nie mógł się mną zajmować :-( 09.11.2021 Mam domek z naszym drugim podopiecznym Basilem :-) Zamieszkałem w Rudzie Śląskiej :- ) 19.12.2019 Cześć! Mam na imię Rubi i jestem małym psem, wielkości jamnika. Przyszedłem na świat w 2013 roku. Do schroniska trafiłem 14 listopada 2019 roku, po interwencji z okolic ul. Grota Roweckiego. Moi właściciele zostali eksmitowani z mieszkania. Prawdopodobnie zrobili mi miejsce na strychu w jednej z klatek schodowych, bo nie chcieli mnie oddać do schroniska. Niestety, nie mogłem błąkać się bez nadzoru, więc ostatecznie zamieszkałem tutaj. Jestem dziarskim seniorkiem z charakterem – jasno daję znać, kiedy coś mi się nie podoba, potrafię też warknąć. Jestem trochę uparciuchem – lubię długo wąchać zapachy, szczególnie gdy coś mnie zaciekawi. Nie przepadam za czesaniem ani zbyt długim, natarczywym głaskaniem. Cenię sobie spokój i lubię odpoczywać na swoim miejscu. Podczas jedzenia wolę być sam, ponieważ gdy czuję się zagrożony i osaczony zdarza mi się bronić zasobów. Potrafię ładnie chodzić na smyczy, nie przeszkadza mi miejski zgiełk, przechodzący ludzie ani inne psy. Umiem też jeździć autem, więc można się ze mną swobodnie przemieszczać. Kiedy już kogoś poznam, potrafię współpracować – wystarczy trochę cierpliwości i zrozumienia mojego charakteru. Potrafię bardzo mocno kochać, uśmiechać się i cieszyć wspólnym czasem ze swoim opiekunem. Niestety, kilka razy trafiłem do schroniska – nie miałem szczęścia do ludzi. Dlatego teraz marzę o spokojnym domu, z odpowiedzialnymi opiekunami, którzy dadzą mi czas i przestrzeń, bym mógł im zaufać. Wiem, że się odwdzięczę – swoją miłością i oddaniem. Daj mi szansę na lepsze życie, bo naprawdę jestem tego wart. Mam aktualne szczepienia, odrobaczenie, jestem wykastrowany i zaczipowany. Numer w schronisku: 11482

Danek
Do adopcji
Mały

Danek

mieszaniec · Samiec

7 lat14 kg Zabrze

Witam, mam na imię Danek. Jestem małym, już starszym psiakiem. 4 października 2019 roku przywieziono mnie z ul. Damrota. Udało mi się już znaleźć domek, zamieszkałem 7 grudnia 2019 roku w Zabrzu z rodzinką, niestety podwyższony stres, który we mnie wstąpił w dniu adopcji podpowiadał mi złe rzeczy. Ugryzłem osoby odwiedzające dom i jednego z domowników. Adopcja zakończyła się 28 grudnia 2019 roku. Jestem grzeczny i ułożony. Do czasu. Dlaczego? Ponieważ już tak mam, że jeśli się zakochuję, to w jednej osobie i za wszelką cenę jej bronię. Oczywiście trzeba nad tym pracować, sam sobie nie poradzę, potrzebuję odpowiedzialnego, konsekwentnego, ale ciepłego właściciela, który wskaże mi odpowiednie kroki. Na pewno nie nadaję się do dzieci, a już z pewnością nie do tych małych. Potrafię chodzić na smyczy, o ile nic mnie zbytnio nie zainteresuje. Dogaduję się z niektórymi psami. Jeśli poświęcisz mi chwilę opowiem o sobie dużo, dużo więcej . Mam nadzieję, że nie zrażę do siebie tłumu ludzi, potrzebuję pomocy. Posiadam aktualne szczepienie,odrobaczenie. Zostałem również odpchlony i zaczipowany. A także wykastrowany. https://www.facebook.com/psitulmnie/videos/2720347164757736/ <----Zajrzyj tu ! Numer w schronisku: 11439

Kira
Do adopcji
Duży

Kira

w typie amstaffa · Samica

4 lata30 kg Zabrze

Cześć! Mam na imię Kira, jestem dużą sunią w typie amstaffa i marzę o domu, który doceni moją inteligencję, potencjał i wierność. Moje życie zaczęło się w trudnych warunkach, ale dziś jestem gotowa na nowy start – z kimś, kto pokaże mi, jak wygląda prawdziwy, kochający dom. Jestem psem pełnym energii i bardzo chętnym do współpracy. Znam mnóstwo komend: „siad”, „łapa”, „hop”, „noga” czy „czołgaj się” to tylko część z moich umiejętności. Uwielbiam spacery, a przez ostatnie dwa lata regularnie wychodzę z wolontariuszką i nigdy nie sprawiłam jej żadnych problemów. Jestem zrównoważona, posłuszna i bardzo skupiona na człowieku. Na spacerach reaguję na przywołanie i zawsze staram się pokazać z jak najlepszej strony – wystarczy odrobina uwagi i pracy, bym stała się Twoją najlepszą towarzyszką. Schronisko, choć jest dla mnie bezpiecznym miejscem, wiąże się z dużym stresem, którego nie potrafię do końca przezwyciężyć. Wierzę, że dom, pełen spokoju i miłości, pomoże mi odnaleźć równowagę i pokaże, jak wygląda życie bez trosk. Potrzebuję spokojnego, doświadczonego opiekuna, który będzie dla mnie przewodnikiem i da mi poczucie bezpieczeństwa. Zasady i konsekwencja to dla mnie klucz, by czuć się dobrze i pewnie. Mam aktualne szczepienia, jestem odrobaczona, zaczipowana i po zabiegu sterylizacji. Może to właśnie Ty jesteś moim człowiekiem? Przyjdź na spacer, poznaj mnie i zobacz, jaka jestem wyjątkowa. Dom, którego szukam, może być dla mnie wszystkim. Czekam na Ciebie z nadzieją! Suczka ma problemy alergiczne, musi otrzymywać Apoquel i kwasy omega, ponadto otrzymuje Kalmvet w związku nieradzeniem sobie w sytuacjach stresowych. Miesięczny koszt leczenia: 410 zł. Numer w schronisku: 11200

Viko
Do adopcji
Duży

Viko

mieszaniec z cechami owczarka · Samiec

8 lat35 kg Zabrze

Dzień dobry, mam na imię Viko. Jestem dużym i już nie młodym, ale bardzo silnym oraz niesamowicie zwinnym psem. W schronisku zamieszkałem 1 października 2018 roku, przywieziono mnie z ul. Strzelców Bytomskich. Stawiałem dosyć duży opór gdy pracownicy usiłowali mnie złapać, moja reakcja wywołana była smyczą, którą zobaczyłem. Jestem czujny w chwilach gdy pracownik mnie głaszcze, kontroluję każdy ruch ręką. Moja wyjątkowa zwinność przydaje mi się w wyłapywaniu smakołyków, niczym błyskawica namierzam je jeszcze w powietrzu.. :) Uwielbiam przestrzeń po której mogę swobodnie biegać. Spacery póki co są ograniczone ze względu na mój strach na widok smyczy. Jestem pozytywnie nastawiony do większości ludzi, jednakże mój przyszły opiekun powinien być osobą doświadczoną oraz nastawioną na ewentualną pracę z psem. Jestem wykastrowany i gotowy do adopcji! Numer w schronisku: 11040

Baker
Do adopcji
Średni

Baker

mieszaniec · Samiec

10 lat20 kg Zabrze

https://www.youtube.com/watch?v=OPiZeXjkOGM <--- Zajrzyj Tu! :) Cześć! Jestem średniej wielkości, starszym już psiakiem, trafiłem do schroniska 11 sierpnia 2018 roku z ul. Krakowskiej. Byłem zadbany i nawet zaczipowany, niestety w żadnej bazie, pracownicy nie potrafili odnaleźć mojego numeru. Na początku byłem mocno zestresowany. Z jednej strony chciałem nawiązać kontakt z opiekunami, a z drugiej strony miałem duże obawy, czy oby na pewno, nic mi nie grozi. Nadal mam bardzo dużo lęków, a na moje zaufanie trzeba sobie zapracować. Z psami dogaduję się dobrze, głównie płci przeciwnej. Uwielbiam spacery, mimo że jeszcze wiele rzeczy mnie na nich przeraża, np. głośne i duże pojazdy lub hałasujące/krzyczące dzieci. Bardzo pomaga mi wtedy wsparcie drugiego psa. Zdarza mi się bronić osobę, którą bardzo lubię przed innymi, w moim odczuciu zagrożeniami, np. w momencie wykonania gwałtownego ruchu przez innego człowieka. Mam również problem z bronieniem miski, nawet jak jest pusta. Wymagam ciągłej pracy, najlepiej pod okiem psiego behawiorysty. Dla osoby, którą już znam, jestem naprawdę kochanym psem! Uwielbiam pieszczoty i pozwalam na wiele. Bardzo lubię spacery, bieganie, zabawy. Wykonuję podstawowe komendy i szybko uczę się nowych. Szukam domu bez małych dzieci, u osoby doświadczonej, która będzie umiała sobie poradzić, z takim łobuziakiem, jak ja. Jestem świetnym ratownikiem tonących w baseniku piłek ???? Posiadam aktualne szczepienie, odrobaczenie. Zostałem również zaczipowany, a także wykastrowany. https://www.facebook.com/psitulmnie/videos/496194717929752/ <------ Zajrzyj tu! Numer w schronisku: 10990

Pimpek
Do adopcji
Mały

Pimpek

mieszaniec · Samiec

5 lat10 kg Zabrze

Dzień dobry, mam na imię Pimpek. Jestem małym psem, urodziłem się w styczni8u 2018 roku. W schronisku po raz pierwszy zamieszkałem 4 lipca 2018 roku, zostałem przyprowadzony przez znajomych mojej pierwszej właścicielki, która chciała mnie porzucić. Nie należałem do psów, które na widok człowieka biegną w ich ramiona. Nie zachęcałem do nawiązywania ze mną bliższych relacji, swoim nerwowym szczekaniem próbowałem zatuszować jak bardzo boję się krzywdy ze strony potencjalnych zainteresowanych. Mimo moich braków socjalnych i oczu pełnych wątpliwości znalazła się rodzina, która zdecydowała się odmienić moje życie. Byłem bardzo szczęśliwym psem, miałem wybiegi jakie potrzebowałem. Spacery przeróżne, bieganie za patyczkami, zabawkami. W domu zamieniałem się w strażnika, który strzegł kto wchodzi do naszego domu a kto z niego wychodzi. Rzadko miewaliśmy gości… Byliśmy szczęśliwą rodzinką w naszym komplecie. Jednak z chwilą gdy pojawił się nowy członek wiele rzeczy się zmieniło a w zasadzie całe moje dotychczasowe życie. Moi właściciele mieli zdecydowanie mniej czasu dla mnie, skrócone spacery, mniej urozmaicone niż dotychczas. Zainteresowanie mną i moimi potrzebami zostało zredukowane do minimum. Zaczęły się komplikacje pod względem mojego zachowania. Zacząłem się frustrować co rzutowało na relację z dzieckiem, które było w trakcie rozwoju. Moi opiekunowie zwrócili się do schroniska z jednej strony chcąc w zasadzie mnie oddać, jednak otrzymali poradę oraz zalecenia aby sytuacja w domu mogła się zmienić. Po czterech miesiącach okazało się, że jedyne co zostało zastosowane to klatka kenelowa i leki, które nie spowodowały żadnej zmiany na lepsze. W dodatku zostały one nieodpowiednio przerwane. Ostatecznie wróciłem do schroniska 29 grudnia 2023 roku. Trafiłem bardzo przerażony, zdystansowany. W ciągłym trybie ucieczki. Nie chciałem nawet spoglądać w stronę człowieka, który najzwyczajniej w świecie chciał posprzątać w moim boksie. Dopiero po ponad dwóch tygodniach zacząłem korzystać z możliwości, które oferują mi pracownicy schroniska abym mógł się zrelaksować lub odprężyć jak np.: (kong, mata do lizania itp.) Myślę, że gdybym spotkał się ze zrozumieniem i przede wszystkim zależało by komuś na tym aby faktycznie skupić się na tym, że jestem psem, który potrzebuje monotonii… Muszę się spodziewać każdej kolejnej czynności lub rytuału. Najlepiej gdybym trafił do domu gdzie nie ma małych dzieci aby nie wprawiały mnie w dyskomfort. Potrzebuję rodziny doświadczonej lub otwartej na sugestię i porady. Zmotywowane do pracy aby mi pomóc. Posiadam aktualne szczepienie, odrobaczenie. Jestem czipowany, a także wykastrowany. Numer w schronisku: 10910

Odys
Do adopcji
Średni

Odys

mieszaniec z cechami husky · Samiec

6 lat18 kg Zabrze

(Ze względu na stopień agresji, Odys nie jest przeznaczony do adopcji!) Powoduje pogryzienia, które prowadzą do kalectwa. Mimo największych starań... musiał wrócić do schroniska :-( 04.06.2021 Nie mogło być inaczej! Zamieszkałem u mojej ukochanej wolontariuszki - behawiorysty w Katowicach:-)))) 27.05.2021 (Aktualnie Odys nie może jeszcze być przeznaczony do adopcji z uwagi na nadmierną agresywność, pies pracuje pod nadzorem behawiorysty) Witam mam na imię Odys. Jestem średniej wielkości, bardzo energicznym psiakiem. Urodziłem się w okolicach lutego 2017 roku. Do schroniska przyprowadzili mnie moi dotychczasowi opiekunowie, którzy oficjalnie przyznali się do tego, że sobie ze mną kompletnie nie radzą. Niestety, pracownicy schroniska dowiedzieli się w jakich warunkach faktycznie żyłem i jakich przykrości doświadczyłem. Alkohol w moim domu pojawiał się nagminnie, przez to wielokrotnie obrywałem od partnera mojej pani. Naprawdę nie wiedziałem czego mam się po nim spodziewać. Każdy ruch z jego strony wydawał mi się niebezpieczny. Często byłem zmuszony do obrony. Obecnie, mieszkam z innym psiakiem. Jestem zazdrosny o zabawki, lubię też być najważniejszy dla opiekuna, w którego jestem wpatrzony. Potrafię ładnie chodzić na smyczy. Byłem nauczony mieszkać w mieszkaniu, zostawałem sam nawet do 3-4 godzin. Nie mam żadnych problemów z zachowaniem czystości w mieszkaniu. Potrzebuję odpowiedzialnego człowieka, który będzie nastawiony na pracę ze mną. Bardzo chciałbym trafić w dobre ręce. Posiadam aktualne szczepienie, odrobaczenie. Jestem również zaczipowany, a także po zabiegu kastracji. Numer w schronisku: 10819

Brutus
Do adopcji
Mały

Brutus

mieszaniec · Samiec

10 lat12 kg Zabrze

Cześć, jestem Brutus. Urodziłem się w czerwcu 2016 roku i choć jestem małym psem, moje życie było dość burzliwe. Do schroniska trafiłem bardzo szybko, bo już 12 lipca 2016 roku – zostałem znaleziony przy śmietniku w Zabrzu. Niedługo później, 3 sierpnia 2016 roku, dostałem swoją pierwszą szansę i zostałem adoptowany. Niestety, nie był to dom na zawsze. 5 grudnia 2017 roku wróciłem do schroniska. Kolejną szansę dostałem 5 lipca 2018 roku – znów zamieszkałem w domu i wydawało się, że tym razem wszystko się ułoży. Spędziłem tam wiele lat… aż do 25 lutego 2026 roku, kiedy ponownie trafiłem do schroniska. Tym razem zostałem oddany z powodu złego stanu zdrowia mojego opiekuna. To wszystko sprawiło, że nie jestem psem bez problemów. Trudno mi dogadać się z innymi psami, a emocje – szczególnie zazdrość – czasem biorą nade mną górę. Dlatego szukam domu bez dzieci i najlepiej takiego, gdzie będę jedynym zwierzakiem. Potrzebuję spokojnego, cierpliwego człowieka, który da mi czas i pomoże poczuć się bezpiecznie. Mimo mojej historii nadal potrafię kochać i przywiązywać się do człowieka całym sobą. Bardzo chcę jeszcze raz poczuć, że mam swój dom – taki już na zawsze. Może to właśnie u Ciebie znajdę swoje miejsce? Numer w schronisku: 9997

Rex
Do adopcji
Średni

Rex

mieszaniec o cechach owczarka · Samiec

6 lat20 kg Zabrze

Rex (10490), ma zdiagnozowaną padaczkę, otrzymuje dwa razy dziennie odpowiednio dobrane leki, dzięki czemu ataki nie występują. Koszt leków ok 90 zł. Rex jest średniej wielkości, urodziłem się na początku 2017 roku. Do naszego schroniska trafił 2 sierpnia 2017r. z bagażem niemiłych doświadczeń. Spotkało go wiele złego ze strony człowieka, a te wydarzenia odbiły silne piętno na jego zachowaniu. Jest nieufny w stosunku do ludzi, potrzebuje czasu, aby nabrać zaufania do nowej osoby. Wolontariusze wykazali się ogromem cierpliwości i zaangażowania, a dzięki temu Rex zmienił się nie do poznania. Rex poznał ludzi od tej lepszej strony, zrozumiał, że ręce służą również do głaskania i dają pyszne jedzenie! A kto nie lubi miziania i dostawania nagród? Rex chętnie uczy się nowych rzeczy. Aktualnie pracuje nad przywołaniem i rezygnacją – to ogromne wyzwanie dla Rexa, bo kocha tarzać się niezbyt ładnie pachnących (oczywiście według nas) rzeczach. Uczy się też podstawowych komend i wykazuje w tym duże zaangażowanie. Jest bardzo energicznym psiakiem, lubi się bawić zabawkami i z wielką pasją oddaje się węszeniu. Uważamy, że praca węchowa to najlepsze zajęcie dla Rexa, pomoże mu się wyciszyć, nabrać pewności siebie i spożytkuje jego energię. Zapach kota wzbudza w nim żywe zainteresowanie, jednak nie wiemy jaki ma stosunek do zwierząt. Rex ze względu na swoją przeszłość potrzebuje więcej czasu, aby zaufać, ale warto dla tak uroczego psa się postarać. Posiada aktualne szczepienia, odrobaczenie. Został zaczipowany a także jest już po zabiegu kastracji. Numer w schronisku: 10490

Prezes
Do adopcji
Mały

Prezes

mieszaniec o cechach owczarka · Samiec

6 lat15 kg Zabrze

Cześć, jestem Prezes! Urodziłem się 20 listopada 2016 roku i jestem niewielkim, spokojnym psiakiem, który najbardziej ceni sobie bliskość człowieka i domowy spokój. Być może nie jestem już młodzieniaszkiem, ale wciąż mam w sobie mnóstwo ciepła i miłości do oddania. Kiedyś byłem podopiecznym schroniska Psitulmnie, a później trafiłem do domu, w którym przez lata prowadziłem szczęśliwe i szczęśliwe życie. Niestety los sprawił, że ponownie muszę szukać swojego miejsca na ziemi. Jestem grzeczny, zachowuję czystość w domu i nie mam wielkich wymagań. Nie potrzebuję długich, wyczerpujących spacerów – zdecydowanie bardziej odpowiada mi spokojny rytm dnia, drzemka na legowisku i obecność człowieka obok. Świetnie odnajdę się u osoby pracującej z domu lub u kogoś, kto po prostu szuka wiernego, spokojnego towarzysza. Od lat mieszkam z Mią. Bardzo się lubimy i tworzymy zgrany duet. Potrafimy razem bawić się zabawkami i wracać z nimi ramię w ramię. Jeśli tylko byłaby taka możliwość, marzę o domu, do którego moglibyśmy trafić razem. Szukam domu bez innych psów i kotów, ponieważ nie najlepiej dogaduję się z innymi zwierzętami. Jeśli szukasz spokojnego przyjaciela, który wniesie do Twojego życia dużo ciepła i wdzięczności, być może czekam właśnie na Ciebie. Bajlej - Prezes Witam, Jesteśmy młodym małżeństwem, którzy 29 grudnia 2016 roku adoptowali Bajleja (teraz Prezes). Prezes to nasze małe szczęście, naprawdę cieszymy się, że jest z nami mimo że czasem z tęsknoty lubi coś nabroić w domu (lubi gryźć skarpetki, a raczej lubił - udało nam się tego nawyku pozbyć). Prezes uwielbia nasze weekendowe wycieczki. Był już w Świerklańcu, Czechowicach, Wiśle, Bielsku - Białym, Wrocławiu, Krakowie, Częstochowie itp. Wszędzie już aportował piłkę lub patyki, był na lodach, w różnych restauracjach, zwiedzał różne zabytki, poznawał nowych ludzi i psy. Ludzie go dosłownie kochają od pierwszego wejrzenia! Skrada każdej nowej osobie jaką pozna serce. W każdą sobotę jesteśmy na porannym hasaniu w Psiltonie, gdzie uczy się i bawi się z innymi psiakami. Ostatnio spotkaliśmy brata Prezesa - Charlie (teraz Tedi). Powiem Paniom, że to było NIESMAOIWTE! Było widać, że się pamiętają – od razu zaczęli bawić się ze sobą, szczekać itp. Nasz kochany maluch, powiedzmy „maluch” jest jak żywe srebro, tak bardzo ciekawski świata. Nie widzi świata po za aportowaniem i agality. Ostatnio również zaczął chodzić na basen przy ul. Hagera. Potrafi kilka podstawowych komend, takich jak siad, leżeć, czekaj. Oraz co najważniejsze reaguje na swoje imię, można z nim spokojnie chodzić bez smyczy w parkach lub lasach bo jak się go zawoła to wraca, nigdy się nie oddala za bardzo od nas. Uwielbia jeść, je za 10! Ale nie tyje ani troszkę ponieważ za chwilę to wybiega. Jak to na Prezesa przystało, nie je byle jakiej karmy! Albo karma sucha bez zbożowa lub dieta BARF. Jak dam mu coś innego to patrzy się na mnie coś w stylu „Ty chyba kobieto żartujesz, że mam to zjeść! PF!”. Pieszczoty, smakołyki oraz spanie ze mną to podstawa! Jest małym zazdrośnikiem czasem, ponieważ nie pozwala się mojemu mężowi do mnie przytulić kiedy leżymy razem, wtedy dosłownie wślizguje się pomiędzy nami i jest z siebie zadowolony. Ale nie zawsze tak ma. Nie raz mnie czy męża pociesza kiedy mamy zły dzień w pracy. Szkoda, że ludzie nadal nie są aż tak przekonani do adopcji zwierząt. Adopcja daje tyle radości właścicielowi i jak psu. 05.04.2017 Witam, Dziś Prezes kończy pół roku! Nadal rośnie bez opamiętania, w dwie strony ;) Ostatnio zamiast piłki, woli aportować frisbee. Nauczył się je łapać w locie, nie są to jakieś ogromne skoki, ale jak dla nas są niesamowite i jesteśmy z niego dumni! Czasem coś nabroi, gdy nas nie ma, ale nie są to jakieś wielkie szkody. W końcu to szczeniak i się jeszcze uczy. Chociaż czasem wydaje się nam, że przechodzi jakiś bunt, ponieważ zaczyna się wdawać z nami w dyskusję, jak mu coś nie pasuje — zaczyna burczeć, jak mu się coś nie podoba (nie warczy, proszę nas źle nie zrozumieć). Zauważyliśmy, że nie ma problemu z dziećmi większymi czy mniejszymi — lubi się z nimi bawić, a szczególnie jak wiadomo aportować. Nie raz na wieczór dostaje, jak my to mówimy "dzika" i zaczyna biegać bez opamiętania po wszystkich pokojach w domu. Oczywiście tego "dzika" dostaje, jak chcemy iść spać ;) W ostatni weekend Prezes miał swoją pierwszą wycieczkę rowerową, co prawda na razie w koszyku jechał, ale kto wie? Może za nie długo będzie biegł koło nas! Widać, że mu się podobało, uwielbia wiatr w swojej czarnej sierści :) W sumie co się dziwić? Jeśli jedziemy autem, to jest pierwszy do okna i pyszczek poza szybą i zadowolony jedzie. Ostatnio polubił wylegiwanie się na pleckach na słoneczku. Nadal uwielbia, a raczej kocha jeść — nieważne czy mięsko, jabłko czy też marchewka. Myślę, że dziś jak wrócimy z pracy, będziemy razem świętować z Prezesem — w końcu dziś to jego święto! Nie codziennie się kończy pół roku, prawda? ;) W załączeniu przesyłam jego kilka zdjęć. Ostatnio trudno jest mu zrobić zdjęcie, ponieważ ciągle jest w ruchu, nie może na chwilę poczekać, aż zrobi mu się zdjęcie. Nadal uważam, że ludzie powinni adoptować zwierzaki — nie kupować :) Pozdrawiam, Skotnicka Katarzyna 22.05.2017 Witam, Postanowiliśmy Prezesowi zbudować taki mały tor przeszkód, jest ciągle w rozbudowie, ale... Ten „uśmiech” Prezesa jak go puściliśmy, nie do opisania! Biegał, szczekał, skakał. Było widać, że mu się podoba ;) Prezes ostatnio pokochał spacery po lasach i polanach - to jest to! Wystarczy mu tylko odpiąć smycz i psa nie ma - biega albo coś tropi i tak w kółko, oczywiście jak mu się zacznie rzucać patyki to aportuje dla odmiany, nie ważne czy mały czy 3 razy większy niż on. Polubił chodzić do różnych restauracji czy też kawiarni, w końcu każda kelnerka jest jego ;) Dwa tygodnie temu był pierwszy raz u fryzjera, bez najmniejszego problemu dał koło siebie zrobić wszystko. Najbardziej polubił masaż. To było to! W zeszłym tygodniu byliśmy na pobieraniu krwi, wyniki wyszły bardzo dobre, to samo na EKG. Dał sobie pobrać krew bez najmniejszego problemu ale był bardzo ciekawski wszystkiego. Tak więc jak tylko otrzymaliśmy dobre wyniki, zgłosiliśmy się na umówioną kastrację Prezesa. Pamiętam ten stres, czy aby na pewno wszystko pójdzie dobrze. Ale nie potrzebnie się martwiłam, trafiliśmy na bardzo dobrych lekarzy :) Wszystko poszło dobrze! Prezes co raz szybciej dochodzi do siebie, chodzi na króciutkie spacerki, jest co raz to lepiej. Na jakiś czas odpadają nasze wycieczki po lasach, polanach i jego tor przeszkód. Za kilka dni jedziemy na zdejmowanie szwów, mam nadzieję że wszystko się dobrze goi. Prezes nadal kocha aportować jak wiadomo, ale... Ostatnio przekonał się do swojego szarpaka! Polubił się "szarpać" z moim bratankiem, uwielbiają to! Jakiś czas temu Prezes dostał swoją pierwszą matę węchowa, na sam widok jak ją biorę i zaczynam chować tam smakołyki to widać, że nie może się doczekać. Polecam każdemu taką matę zakupić i zacząć swoją przygodę z zabawami węchowymi! W załączeniu przesyłam jego kilka zdjęć. W tym i również kilka jak był jeszcze malutki (uwielbiał dredy męża), ostatnio przeglądaliśmy jego stare zdjęcia i tak jakoś nas wzięło na przemyślenia, że adopcja daje tyle radości, naprawdę! Mimo tego, że czasem jest ciężko, ale gdy adoptuje się zwierzaka naprawiamy to co czasem zepsuli inni ludzie, ratujemy istotę, której los w jednej chwili zmienia się diametralnie. Koszmar schroniskowej samotności zmienia się w piękne, bezpieczne i szczęśliwe życie. To naprawdę wspaniałe uczucie, gdy to nasza decyzja daje tyle radości i wspaniały los innej istocie. To uczucie to ogromna satysfakcja i radość. Polecamy każdemu doświadczyć tego uczucia by zrozumieć jakie jest to ważne i wyjątkowe. To na prawdę wspaniałe, że posiadamy taką moc, która może wpłynąć na czyjś los! 04.07.2017 Numer w schronisku: 10203

Fox
Do adopcji
Średni

Fox

mieszaniec o cechach teriera · Samiec

8 lat15 kg Zabrze

Cześć, jestem Fox. Pamiętacie mnie? Miałem już dom. Myślałem, że na zawsze. Przez prawie osiem lat żyłem u boku mojej rodziny, miałem swoje miejsce, swoje rytuały, byłem częścią ich świata… aż nagle wszystko się skończyło. Pojawił się ktoś nowy, a ja – zamiast wsparcia i pomocy – dostałem wyrok. Moje zachowanie zaczęło im przeszkadzać, ale nikt nie próbował mnie zrozumieć. Nie słuchali porad, nie dali mi szansy. Po prostu mnie oddali. Wróciłem roztrzęsiony, nic dziwnego – jeszcze czułem zapach kanapy, do której przywykłem. I w sekundę wszystko straciłem: znane kąty w domu, miski, z których codziennie korzystałem. Ludzi, których kocham, bo ja nadal ich kocham… Dopiero czas, który upłynie, zdoła zabliźnić przynajmniej powierzchownie rany, które zadali mi najbliżsi. Potrzebuję rodziny, która poświęci mi trochę czasu i cierpliwości. Jestem grzecznym psem – zachowuję czystość w pomieszczeniu, potrafię przebywać sam kilka godzin. Ładnie chodzę na smyczy. Mam aktualne szczepienia, jestem odrobaczony i po zabiegu kastracji. Nie rozumiem tego, ale muszę żyć dalej. Teraz czekam na kogoś, kto nie zawaha się przy pierwszych trudnościach. Kto da mi czas, cierpliwość i miłość, której tak bardzo pragnę. Ktoś, kto będzie moim domem. Tym razem na zawsze. Doczekał się ukochanego domku :-) 30.06.2017 Niestety tym razem opiekun okazał się być nieodpowiedzialny. Fox często biegał bez nadzoru. Nie obeszło się bez sankcji. 16.05.2017 Wróciłem do domu ;-) 07.11.2015 Numer w schronisku: 9688

Sonik
Do adopcji
Średni

Sonik

mieszaniec o ciemnym umaszczeniu · Samiec

9 lat25 kg Zabrze

Witajcie! Nazywam się Sonik. Jestem średniej wielkości, psem. Urodziłem się w okolicach maja 2014 roku. Po raz pierwszy do schroniska trafiłem 9 listopada 2014 roku, przywieziono mnie z interwencji z ul. Długiej. Po kilku dniach zostałem zaadoptowany przez rodzinę do domku z ogrodem. Zapowiadało się świetnie, rodzina, dom, ogródek- spełnienie marzeń! Niestety od połowy lutego 2017 roku znowu mieszkałem w schronisku. Ponoć mój właściciel twierdził, że przeskakiwałem płoty i notorycznie uciekałem. Trafiłem do schroniska w Gliwicach, nawet nie miał zamiaru mnie z niego odebrać. Nie dostosował się nawet do umowy, ponieważ nie zgłosił się ze mną na obowiązkową kastrację do schroniska. Nic dla mnie nie zrobił, nie poświęcał mi czasu - dlatego uciekałem. Nie próbował ze mną pracować, miałem do dyspozycji ogródek i tyle. 5 października 2017 roku zostałem kolejny raz zaadoptowany do rodziny z Zabrza, jak się okazało, w międzyczasie zmieniłem właściciela. Niestety, chyba jestem urodzony pod pechową gwiazdą. Notorycznie biegałem bez nadzoru, po raz ostatni 28 września 2022 roku, przywieziono mnie z interwencji, biegałem przy ul. Pawliczka i ul. Piotra Skargi. Jestem psem silnym, niesamowicie pragnącym spędzać czas z osobami, które już znam. Można mnie określić jako wesołego i energicznego! Ludziom, którym zaufałem, pokazuję całym swoim ciałkiem, radość i szczęście, witając ich podskokami i uśmiechniętą mordką. Na spacerze dużo węszę, wykonuję podstawowe komendy, nie odmówię za to smakołyków. Nie reaguję wtedy na inne pieski, skupiam się na człowieku. W ostatnim domu mieszkałem nawet z innym psem. Czy ja naprawdę nie zasługuję na odpowiedzialnych ludzi? Najprawdopodobniej nikomu nie zależało na mnie. Na tym by adopcja się powiodła. Co jest smutne, ponieważ gdy przychodzą do schroniska osoby zainteresowane adopcją, wypełniają ankietę, pod kategorią „prace behawioralne” zaznaczają, że będą pracować. Wybierają zwierzę, w przypadku psów, chodzą z nim na próbne spacery. Aby opiekunowie i pies mogli poznać się nawzajem, zanim wkroczą wspólnie do domu i będą w nim razem mieszkać. Adopcja nigdy nie jest przymuszona, a pracownicy schroniska naprawdę nas kochają. Dbają o nas i zawsze, gdy podopieczny Psitula opuszcza schronisko, każdy z personelu przeżywa to wewnętrznie. Jedni się cieszą i wierzą mocno, że ten dom będzie tym ostatnim. Inni wzdychają w obawie... Inni ocierają łezkę, machając nam na do widzenia. Dlatego tak bardzo się dziwię, dlaczego tak wracam do miejsca, z którego wychodziłem z osobami, które świadomie i odpowiedzialnie podjęły decyzję o przygarnięciu mnie pod swoją opiekę. Posiadam aktualne szczepienie, odrobaczenie. Jestem zaczipowany, a także wykastrowany. Czekam na odpowiedzialny dom! Bo nawet najlepsze schronisko nie zastąpi prawdziwego i kochającego domku! Numer w schronisku: 9209

Twix
Do adopcji
Średni

Twix

mieszaniec z cechami owczarka · Samiec

10 lat22 kg Zabrze

Cześć Twix, Urodziłem się we wrześniu 2013 roku. Byłem małym, radosnym szczeniakiem – pełnym energii, ufności i wiary, że świat to dobre miejsce. 10 maja 2014 roku trafiłem do schroniska z ulicy Grzybowskiej. Nie pamiętam dokładnie, jak się tam znalazłem… może ktoś mnie zostawił, może się zgubiłem. Byłem wtedy małym, około ośmiomiesięcznym pieskiem – przytulaśnym, rozbrykanym, zawsze gotowym do zabawy. Uwielbiałem ludzi, szczególnie wtedy, gdy głaskali mnie za uchem. 23 maja 2014 roku los się do mnie uśmiechnął – pojechałem do nowego domku z ogrodem w Przezchlebiu! Byłem taki szczęśliwy. Wierzyłem, że to już na zawsze. Niestety, nie wszystko poszło tak, jak marzyłem… 6 czerwca 2015 roku wróciłem do schroniska. Nie potrafiłem dogadać się z dzieckiem. Byłem przerażony, zagubiony – przecież tak bardzo się starałem. Ale znów dostałem szansę. 28 czerwca 2015 roku zamieszkałem z nową rodziną w Zabrzu. Wtedy też myślałem, że to już koniec mojej tułaczki. Przez chwilę było dobrze… miałem dom, miałem człowieka. A potem znowu coś się zepsuło. Nie wiem, dlaczego życie tak często wystawia mnie na próbę. Po latach, gdy mój drugi opiekun odszedł, wszystko się zmieniło. Jemu naprawdę na mnie zależało – to czułem. Po jego śmierci zostałem sam. Wylądowałem na dworze, jakbym nagle przestał być częścią rodziny. Dla nich było łatwiej – dać mi miskę i zamknąć drzwi. Nie chodzili ze mną do weterynarza, nie pytali, czy coś mnie boli, czy się boję… A ja się bałem. Bałem się dzieci, głośnych dźwięków, dotyku. Nie rozumiałem, dlaczego znowu zostałem sam. 3 listopada 2025 roku wróciłem do schroniska – oddany przez swoją właścicielkę. Mam w sobie wiele smutku, ale też jeszcze iskierkę nadziei. Teraz obcy ludzie – dobrzy ludzie – starają się, żebym im zaufał. Pokazują mi, że ręka człowieka nie zawsze rani. Uczą mnie, że mogę znów kochać i być kochany. Wierzę, że gdzieś tam czeka na mnie ten prawdziwy DOM – spokojny, ciepły, bez krzyków, bez strachu. Taki, w którym będę mógł wreszcie zasnąć spokojnie, wiedząc, że to już naprawdę na zawsze. Numer w schronisku: 8943

Zmorka
Do adopcji
Średni

Zmorka

mieszaniec · Samica

12 lat20 kg Zabrze

Jestem średniej wielkości suczką, urodziłam się w styczniu 2011 roku, więc od pewnego już czasu należę do grupy seniorów ;) . Personel schroniska doskonale mnie zna z wcześniejszych lat. 28 kwietnia 2012 roku zostałam przywieziona z interwencji z okolic ul. Stalmacha. Byłam wtedy ok. roczną bardzo zwariowaną, pełną energii i pomysłów suczką. Nie znalazłam tak od razu domu, dopiero 31 lipca 2014 roku adoptowała mnie rodzina z Chorzowa. Ale, zaledwie 12 listopada 2014 roku wróciłam. Powodów było wiele: alergia dziecka, agresja względem innych ludzi i psów na spacerze. Zostałam w domu tymczasowym w Gliwicach, 13 stycznia 2015 roku dom tymczasowy spisał umowę adopcyjną, a to oznaczało, że zostaję tam na stałe. Niestety 19 maja 2022 roku personel przeżył szok kiedy ze Schroniska w Gliwicach zadzwonił pracownik z informacją iż biegałam blisko miejsca swojego zamieszkania. Psitulmnie wielokrotnie na każdy możliwy sposób próbowało się kontaktować z właścicielem, bezskutecznie. "Po tylu latach przyszło mi wrócić na stare śmieci", niewyobrażalne pewnie jest to jak ja się teraz czuję, nie mogę kłamać, że jest dobrze, bo nie jest! Miałam dom i rodzinę, nie wiem czemu się tak stało. Nie potrafię być spokojna, na długo zapomniałam o schronisku miałam nadzieję, że już nigdy nie będę musiała sobie przypominać. Nie potrafię się odnaleźć. Są tu osoby, dokładnie te same sprzed lat. Kolorowały każdy nasz szary dzień, całe szczęście, że są choć one! Ciężko jest być szczęśliwym wiedząc jak do tej pory wyglądało naprawdę szczęście... Ma niedoczynność tarczycy, ponadto problemy zwyrodnieniowe, skórne i niedawno zdiagnozowano u niej chorobę kardiologiczną. Musi otrzymywać Euthyrox, Carprodyl, Polfilinę i Cardisure. Miesięczny koszt leczenia: 170 zł Numer w schronisku: 7926

Riska
Do adopcji
Mały

Riska

mieszaniec · Samica

10 lat8 kg Zabrze

Niestety nasza Riska wymaga bardzo doświadczonych opiekunów. 24.05.2021 Komentarz od rodziny, która adoptowała Riskę: Uwielbia jazdę samochodem. W domu potrafi zostać sama chociaż nie lubi. Jej ulubione miejsce to kanapa z poduszkami, bawi się piłeczką, gania i skacze pomimo swoich 10 lat. Na spacerach jest bardzo grzeczna idzie przy nodze i nie interesują ją inne psiaki. Broni swego terytorium dając znać gdy ktoś obcy kogo ona nie zna chce wejść do domu. Naturalnie trzeba jeszcze z nią trochę popracować, ale myślę wręcz jestem pewna że jest w niej dużo miłości, która odda za miejsce na tapczanie. Po tylu latach doczekała się nowego domku w Hamburgu :-) Warto było czekać na tak wspaniałą rodzinę! 18.05.2021 Riska znowu wróciła, właściciele zjawili się 5.11.2014 z decyzją, że zwracają Riskę, bo rzekomo demoluje,sika w domu a kiedy już skończyły im się pomysły powiedzieli, że u dzieci wystąpiła alergia na sierść. Można jeszcze dodać, że nie zobaczyliśmy żadnego zaświadczenia lekarskiego czy faktycznie dzieci mają alergię. Właściciele również byli agresywni oraz pod wpływem alkoholu 05.11.2014 Teraz mam nowych włascicieli którzy mnie kochają ;)) 24.01.2011 Riska (seniorka) to malutka, suczka. Do schroniska trafiła z ul.3-go Maja. Niestety, została oddana przez właścicieli ;(( Jest bardzo nieszczęśliwa, kiedy nie może być z ludźmi, których uwielbia. Jest w niej mnóstwo radości i ochoty do dawania szczęścia;)) Niestety po powrocie z nieudanej adopcji Risia potrzebuje więcej czasu niż kiedyś, żeby komuś zaufać, ale jak już zaufa to też pokocha ze wszystkich sił, najbardziej jak tylko pokochać można :-) Ładnie potrafi siadać na komendę, poza tym jest bardzo posłuszna, reaguje na zawołanie, nie ciągnie na smyczy, zawsze grzecznie czeka w kolejce na swojego smaczka Zawsze kiedy przychodzi po nią jej ulubiona wolontariuszka to Riska wręcz wskakuje jej w objęcia. https://www.facebook.com/psitulmnie/videos/170906700588022/ <----- Zajrzyj tu Numer w schronisku: 7237

Tiimon
Do adopcji
Mały

Tiimon

mieszaniec o cechach teriera · Samiec

1 rok5 kg Słupsk

Tiimon i Puumba dwa około roczne psiaki niewielkich rozmiarów, każdy z nich o wadze około 5 kg – są więc kompaktowymi uroczymi pieskami. Zabrane interwencyjnie z miejsca, w którym nikt z was nie chciałby się znaleźć, obydwa psiaki wymagać będą cierpliwego podejścia. Pieski mają za sobą nieciekawe przejścia jednak nie ma w nich grama agresji, są kontaktowe i powoli uczą się normalnych kontaktów z ludźmi. TIIMON to piesek o czarnym, podpalanym umaszczeniu i uroczej, kudłatej sierści. Podobnie jak brat, potrzebuje on chwili, żeby przekonać się do człowieka. Nie jest typem, który od razu bezgranicznie zaufa każdemu napotkanemu człowiekowi, ale spokojnie… wystarczy odrobina cierpliwości, by zaczął otwierać się na nową znajomość. Tiimon dopiero poznaje świat i uczy się, jak odnaleźć się w różnych sytuacjach. Świat zewnętrzny jest dla niego wielką niewiadomą, potrzebuje więc wsparcia w poznawaniu tego, co nowe i nieznane. Spacer, smycz, miejskie dźwięki czy mijani ludzie mogą być dla takiego malucha nie lada wyzwaniem. Warto też zadbać o spokojne zapoznawanie go z innymi zwierzętami i dać mu czas, by mógł poczuć się pewnie. Dlatego tak ważny będzie człowiek, który nie będzie niczego przyspieszał, kto pokaże mu, że świat nie musi być straszny, a kluczem do sukcesu będą spokój i cierpliwość. Również nauka życia w domu będzie wymagać cierpliwości, by piesek mógł rozwijać się we własnym tempie, uczyć się zaufania i odkrywać, że człowiek może być kimś, przy kim wreszcie można odetchnąć. Szukamy dla Tiimona domu pełnego ciepła, zrozumienia i cierpliwości, które pozwolą mu rozwinąć poczucie bezpieczeństwa.

Karpatka i Trufla
Do adopcji
Mały

Karpatka i Trufla

Europejski · Samica

6 miesięcy4 kg Chorzów

KOTKI PRZEBYWAJĄ W DOMU TYMCZASOWYM Test FIV/ FeLV (-) 26.10.2026 PIĘKNE, NIECO NIEUFNE SIOSTRZYCZKI SZUKAJĄ DOMKU – PRZEBYWAJĄ W DOMU TYMCZASOWYM MARZĄC O TAKIM JUŻ NA ZAWSZE Karpatka i Trufla – dwie wystraszone około 6-miesięczne siostrzyczki szukają spokojnego, wspólnego domu. Karpatka: wielki duch w małym ciałku. Mięciutkie pręgowane futerko z białym kołnierzykiem i skarpetkami na łapkach. Łakomczuch ciekawy świata, który uwielbia zabawy. Energiczna i błyskotliwa. Lubi pieszczoty, jednak potrzebuje delikatnego dotyku, który pokaże jej w pełni, że człowiek nie krzywdzi. Trufla: mięciutka i cicha dziewczynka. Jej czarne futerko zdobi biały akcent pod bródką. Jest lekko skryta i wycofana. Chowa się przed dotykiem, potrzebuje czasu i cierpliwości żeby mogła się otwierać na człowieka w swoim tempie. W zabawie potrafi zapomnieć o całym lęku i cieszyć się dziecięcą beztroską. Koteczki są zżyte ze sobą. Są zaczipowane, odrobaczone, mają zapewnione szczepienia oraz zabiegi sterylizacji. Kontakt w sprawie adopcji: 504 870 292 Numer w schronisku: 537 i 539/26

Joginka
Do adopcji
Mały

Joginka

Europejski · Samica

2 miesiące1,5 kg Wrocław Schronisko

Joginka to malutka, delikatna koteczka, która trafiła pod naszą opiekę z uszkodzoną tylną łapką. Choć złamanie już się zrosło, łapka czasami jeszcze daje o sobie znać. Ta kruszynka jest niezwykle przyjazna i spragniona czułości. Uwielbia być noszona na rękach, przytulana i delikatnie drapana za uszkiem. ❤️ Joginka nie należy do rozrabiaków. Zdecydowanie bardziej woli wygodnie się ułożyć i spokojnie obserwować otaczający ją świat. Marzy nam się dla niej cichy, kochający dom , w którym będzie mogła cieszyć się spokojem, bezpieczeństwem i bliskością swojego człowieka. Stosunek do ludzi: delikatna, przyjazna, łagodna Lubi psy: Tak Lubi koty: Tak Leczenie: Nie Numer w schronisku: 1062/26

Newsletter

Bądź na bieżąco

Dołącz do naszego newslettera — dzielimy się historiami uratowanych zwierząt, informacjami o adopcjach i tym, jak razem możemy pomagać jeszcze skuteczniej.